Bułgarzy bardzo cenią własną muzykę, a najbardziej objawia się to w ich zamiłowaniu do chalgi. No dobra, ale czym jest ta cała chalga? Tak właściwie to ciężko jest ją scharakteryzować. Coś jak połączenie brzmień muzyki ludowej i popu. Nie brzmi zbyt zachęcająco, prawda? Na pewno można określić ją mianem bułgarskiego disco-polo🙂

Przyjeżdżając do Bułgarii trzeba nastawić się na ustawiczne słuchanie chalgi. W taksówkach, kawiarniach, zdecydowanej większości klubów, a nawet na siłowni. Po prostu wszędzie. Wyobraźcie sobie, że w polskim radio nieprzerwanie leci „Ona tańczy dla mnie” i jej pokrewne. Z początku może i było by to całkiem zabawne, ale na dłuższą metę człowiek mógłby oszaleć😀

I tak jak jest z dico-polo jest to muzyka, którą albo kochasz, albo nienawidzisz. No, ale dość tego gadania, posłuchajcie sami.

Większość piosenek z tego gatunku brzmi bardzo, ale to bardzo podobnie. Będąc tu po raz pierwszy w klubie można odnieść wrażenie, że ciągle leci jedna i ta sama piosenka.

Oczywiście wykonawcy tej muzyki to dla miejscowych prawdziwe gwiazdy i idole. Tak jak my w Polsce mamy swoją „królową”, tak oni mają swojego „króla”, a zwie się on Azis! Jak go zobaczyłem pierwszy raz to naprawdę zwątpiłem… Mieliśmy nawet iść na jego koncert, bo grał w pobliżu, ale obawiam się, że to było by już zbyt wiele😀 Zresztą zobaczcie i posłuchajcie sami, powodzenia!😀

Podobno Bułgarzy bardzo starają się o to, żeby rozpowszechnić chalgę poza swój kraj. Mam jednak nadzieję, że w polskich stacjach muzycznych Azisa nie ujrzymy nigdy😀

Na koniec chciałbym jeszcze powiedzieć, że ten wpis to broń Boże nie krytyka! Każdy kraj ma coś swojego, Bułgarzy mają chalgę i naprawdę chwała im za to, jednak no nie każdemu przypada ona do gustu😀 Jedno jest pewne, jeśli planuje się pobyt w Bułgarii, to trzeba przygotować się na potężną dawkę tej muzyki🙂

Miłego słuchania🙂