Po nieco ponad 2 miesiącach spędzonych w Sofii na Erasmusie jestem w stanie powiedzieć co nieco o ogólnych kosztach jakie się tu ponosi, ile tak naprawdę wydaje się na życie. Na starcie chciałbym powiedzieć o grancie, czyli pieniądzach, które dostajemy od naszej uczelni na czas wyjazdu. Kwoty w poszczególnych szkołach są bardzo różne, niektórzy dostają pieniądze co miesiąc, a niektórzy, jak ja, prawie całość na raz. W każdym bądź razie jeśli ktoś bardzo by chciał to w Bułgarii spokojnie da się wyżyć z samego grantu. Tylko z drugiej strony warto sobie zadać pytanie czy warto jechać z takim nastawieniem i ograniczać się nie tyle na głupich imprezach co np. nie jeździć na wycieczki, które naprawdę wiele dają, bo czy drugi raz będzie możliwość pojechania do Serbii, Macedonii, Rumunii czy Grecji? Być może tak, ale na pewno nie w tak dobrym towarzystwie i atmosferze jak na Erasmusie.

18773

Ale wracając do głównego tematu tego wpisu. Na co wydaje się tu najwięcej kasy? Jak przyoszczędzić? Ile kosztują najważniejsze rzeczy (alkohol)?

Jeżeli mieszkamy w akademiku, to na starcie czeka nas jedna niezaplanowana i stosunkowo bolesna „strata” 150 euro, które musimy uiścić jako depozyt. Z jednej strony jest to okej, bo kaskę bierzemy wracając do kraju i zawsze mamy te 6 stów w kieszeni, ale z drugiej strony część tego depozytu można łatwo utracić, zwłaszcza jak robi się duże imprezy w pokoju, tak jak ma to miejsce np. u nas. Co chwilę coś jest rozjebane, wylane na ścianę czy znowu coś przestaje działać i trzeba przywracać to do porządku. Sam akademik to tak jak napisałem w jednym z poprzednich wpisów koszt rzędu 40 euro miesięcznie, a więc naprawdę niewiele.

Co ze sprawą najważniejszą, czyli jedzeniem? Amatorzy gotowania mogą kupić sobie małą kuchenkę za 20 parę lewa i jakiś osprzęt, typu patelnie, garnki i gotować samemu. Na pewno wyjdzie taniej, aniżeli jedząc na mieście, bo jeżeli chcemy jeść dziennie ten jeden posiłek w restauracji to trzeba liczyć około 5-10 lewa na dzień. Tak dla przypomnienia 1 lew to 2 złote, czyli jak przełożyć to na nasze polskie realia to nie wychodzi aż tak źle.

DSC_0002

Na jedzeniu można jednak bardzo fajnie zaoszczędzić, i to wcale nie jedząc jakiegoś pierwszego lepszego gówna. Otóż, w tutejszym miasteczku studenckim jest bardzo dużo stołówek studenckich, zdjęcie wyżej. Osobiście znam dwie, i strasznie żałuje, że zacząłem w nich systematycznie jadać dopiero jakieś 3 tygodnie temu. Gdybym jadał w nich od razu mój portfel byłby grubszy o plus minus 100 euro, także stołówki te to sprawa warta uwagi, jeżeli ktoś nie ma dużo kasy.

Otwarte są praktycznie cały dzień i dostęp do nich ma każdy. Cała magia tych stołówek tkwi w cenie. Za pełny obiad (zupa, danie i deser) płacimy 1,5 lewa. Pieprzone 3 złote za obiad. U nas w kraju jest to nie do wyobrażenia. I pomimo tego, że do zupy fasolowej, która jest stałym elementem tych obiadów jest się ciężko przyzwyczaić, to dania można zjeść naprawdę fajne i całkiem różnorodne. Z ich znalezieniem też nie powinno być żadnego problemu, wystarczy o nie zapytać pierwszego lepszego studenta spotkanego na mieście.

Jak to jest z wycieczkami i podróżami. Póki co byłem tutaj na dwóch większych wycieczkach, w Belgradzie i Plovdiv, a na obie zeszło razem około 100 euro. Takie większe kilkudniowe wycieczki, jak moja w Belgradzie, trzeba liczyć w granicach 70-90 euro za jedną. Przyjazd i wyjazd z Bułgarii do Polski też nie należy do najtańszych. Bezpośrednie połączenie lotnicze to jedynie Warszawa i około 1000 zł. za bilet. Przelot z przesiadkami z różnych miast w Polsce to koszt rzędu 600-800 zł. Najtaniej wychodzi tu autobus, którym sam przyjechałem, trochę ponad 500 zł. za bilet w dwie strony.

150px-Captainlogo_2005

Okej, teraz trochę o tym, czego kupuję się tu najwięcej. Alkohol w Sofii jest stosunkowo tani, rzucę po prostu paroma przykładami.
1. Zagorka 2l – 3 lewa
2. Staropramem 0,5l – 1,5 lewa, inne zagraniczne piwa też stoją mniej więcej w tych granicach, wyjątek to np. Guiness, który jest tu chyba najdroższym piwem😉
3. Wódka Flirt 1l – 11 lewa
4. Captain Morgan 0,7 – 19-23 lewa, swoją drogą świetny rum, gorąco polecam, z colą smakuje jak czekolada🙂
5. Jim Bean 0,7 – 22-23 lewa
6. Win specjalnie dużo tu nie pijam, ale jakieś dobre można przywalić już za około 5-8 lewa🙂
7. Wódka Sobieski 1l – około 22 lewa

Jak widać cenowo kształtuje się to całkiem korzystnie. Na imprezę w akademiku można spokojnie wpaść z 2 litrowym piwem i jako taki podkład przed klubem sobie zrobić. W klubach, co oczywiste, cenowo nie jest już tak kolorowo. Osobiście zdarzyło mi się nawet zapłacić 5 lewa za małego Carlsberga, także naprawdę warto pić więcej przed imprezą. Szczególnie to polecam osobom takim jak ja, które lubią sięgać do portfela w klubach jak wypiją. W większości klubów czy barów piwo stoi jednak w granicach 2-2,5 lewa czyli stosunkowo fajnie, bo w Polsce piątka za piwo w knajpie to już rzadkość.

Jeżeli chodzi o produkty spożywcze to nie ma też jakiejś wielkiej przepaści w porównaniu z Polską. W oczy rzucają się jedynie strasznie duże ceny za twarogi. Jeżeli ktoś je ich dużo w Polsce, to tutaj będzie nieco zawiedziony, bo ich ceny sięgają nawet kilkunastu lewa.

Generalny wniosek jest taki, że naprawdę można sobie tu na dużo pozwolić. Jeżeli ktoś się uprze, to może np. dziennie jeść w restauracji, bo grantu na to wystarczy. Generalnie jednak trzeba po prostu być rozsądnym, wtedy naprawdę można tu spokojnie i fajnie te pół roku czy rok pożyć. I ostatnia rada, nie nosić dużych kwot na imprezy! Maksymalnie 10 lewa w portfelu, bo inaczej jest ciężko. Samemu zdarzyło mi się już nie raz rozwalić prawie 50 lewa na jedną imprezę🙂

O wszystkim nie napisałem, bo zajęło by to kilka razy więcej miejsca niż już ten wpis ma, ale myślę, że po przeczytaniu tego postu jako takie rozeznanie cenowe w człowieku już jest. Swoją drogą, jeżeli ktoś chciałby zapytać o coś konkretnego w temacie kosztów to zapraszam do komentowania.

Sory za ewentualne literówki, ale jestem zbyt leniwy, żeby czytać wszystko od początku🙂