Prawie dwumiesięczna przerwa w pisaniu to coś, co bloga zabić może bardzo łatwo. Ten na szczęście nie podzielił tego losu i co mnie bardzo cieszy, wciąż widzę, że ludzie wchodzą, komentują czy wysyłają mi maile z różnymi pytaniami. Zmotywowało mnie to do małej „reaktywacji”, wszak jest jeszcze masa rzeczy o której napisać mogę… To tyle tytułem wstępu, a jeżeli ktoś jest w jakimś tam stopniu zawiedziony, że przez tak długi czas nic się tu nie pojawiało to najmocniej przepraszam🙂

Dziś chciałem napisać parę słów o wycieczce nad Morze Czarne. Konkretnie do Warny. Tej, którą spora część Polaków kojarzy z Władysławem Warneńczykiem, królem Polski i Węgier, który zginął tam w 1444 roku. No, ale to tyle o tym co było, bo dziś jest to stolica bułgarskiego wybrzeża i miasto, które corocznie przyciąga tam najwięcej turystów, z czego sporą część z Polski, ale o tym później.

Wyjazd do Warny w pewnym sensie dodał mi sił. Już ciążył mi pobyt w brudnym sofijskim miasteczku studenckim gdzie gdzie każdy dzień (chlanie) wyglądał(o) tak samo, albo bardzo podobnie. Do tego w środku maja pogoda w Sofii nie należała do najlepszych. Deszcze, brak słońca… No ogólnie nie było najlepiej. Co innego w Warnie, tam już było naprawdę ładnie. I w czasie naszego pobytu tam również trafiliśmy na świetną pogodę, dzięki czemu większość czasu mogliśmy spędzić leżąc na plaży i czuć się jak na wakacjach… Zaraz, mój błąd. Cały ten Erasmus w Bułgarii to były jedne, wielkie wakacje.

965412_10151444482417285_676315882_o

No, ale ile można leżeć na plaży? Jeżeli już się jest w Warnie bądź jej okolicach to trzeba przecież coś zobaczyć… W samej Warnie, jeżeli o to chodzi, to od siebie bardzo polecam coś co nazywa się „Free Varna Tour” – jest to organizacja, która zajmuje się organizowaniem wycieczek w języku angielskim. Całkowicie za darmo, każdego dnia sezonu o dwóch wyznaczonych godzinach. I w czasie takiej trwającej od 2 do 3 godzin „wycieczki” naprawdę trochę miasta można zobaczyć. W razie czego możecie spokojnie znaleźć tą organizację przez facebooka gdzie doczytacie, dowiecie się więcej.

Oprócz Warny małą grupką (zdjęcie wyżej) zdecydowaliśmy się na wycieczkę do Nessebaru. Miasto znajduje się około 2h na południe od Warny i bardzo blisko od Burgas – drugiego największego miasta na wybrzeżu po Warnie. Nessebar robi wrażenie, choć jest to miasto bardzo małe. Tu widać już jakieś zabytki, ruiny, stare kościoły, także dla kogoś kto zwiedzać lubi, Nessebar to pozycja obowiązkowa jeżeli chodzi o zwiedzanie Bułgarii. Miasto to ma jednak jeden minus – jego stara część, i zarazem ta jedyna godna uwagi, jest całkowicie komercyjna. Sklep na sklepie. Natrętny sprzedawca na natrętnym sprzedawcy. Nie każdy to lubi, ja tam takich ludzi ignoruję, ale są ludzie, których to męczy podczas zwiedzania.

Będąc na bułgarskim wybrzeżu nie polecam przy okazji przyznawać się do bycia Polakiem, jakkolwiek źle to nie brzmi, a ja osobiście patriotą jestem wielkim! Otóż Bułgaria była swojego czasu, dalej też, ale już nie w takim stopniu, bardzo popularnym kierunkiem na wakacji dla naszych rodaków. Bułgarzy o tym nie zapomnieli i bardzo prężnie kształcili w ostatnich latach swój polski, także…

– Hello, where are you from?
– Poland.
– Oh, Polska! Dzień dobry, zapraszam do siebie. Rosołek, kurczaczek, tanie wino, polędwiczki. Zapraszam.
– Nie dziękuje.
– Proszę chociaż spojrzeć na menu.
– Nie dziękuje.
– No proszę spojrzeć jaki mamy widok na morze!

I tak w kółko, tam chyba każdy sprzedawca zna polski, a coś takiego bywa bardzo uciążliwe, racje przyzna mi chyba każdy. W każdym bądź razie słuchanie takiej łamanej polszczyzny jest nawet zabawne🙂

976765_10151444585227285_427943083_o

 

Plaża, woda, zimne piwo, świeże grillowane ryby, świetne towarzystwo, kąpiel w morzu w środku nocy… Wyjazd do Warny był bardzo udany. Dał mi naprawdę masę pozytywnej energii na ostatnie dwa tygodnie mojego Erasmusa, gdzie praktycznie codziennie już imprezowałem, w większym lub mniejszym stopniu. I osobiście chyba nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktoś będąc w Bułgarii na Erasmusie nie pojechał nad Morze Czarne, zwłaszcza w czasie sezonu, gdy jest tam pogoda.

Pozdrowienia już z Katowic😉