You are currently browsing the tag archive for the ‘Życie studenckie’ tag.

Dziś wpis w nieco innej, niż dotychczas formie. Chciałbym was zachęcić do przeczytania wrażeń mojego kolegi, który również jest ze mną na Erasmusie w Sofii. Wpis pochodzi z blogu ESN-u Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, na którym można przeczytać relację Erasmusów z dosłownie całego świata, do czego przy okazji gorąco zachęcam.

Na zachętę mały fragment:

sofia_vitosha2

Padło na Bułgarię, a konkretnie Sofię. Po miesiącu pobytu, śmiało mogę stwierdzić, że nie żałuję ani trochę!

Wybór ten ma same plusy. Przede wszystkim w Bułgarii jest tanio. Dzięki temu nie wydaję całego swojego granta na dzielony pokój, jak niektórzy moi znajomi w innych europejskich stolicach. Co więcej, kraj ten historią sięga czasów Imperium Rzymskiego, okupacji osmańskiej oraz rozłamu chrześcijaństwa, dzięki czemu jest niesamowicie zróżnicowany kulturowo. Oczywiście jest też wiele pozostałości z czasów komunizmu. Poza tym, Sofia jest genialnie zlokalizowana, co pozwala na podróżowanie w wiele ciekawych miejsc (Stambuł, Saloniki, Skopje, Bukareszt, Belgrad, nie wspominając o wybrzeżu Morza Czarnego i innych ciekawych zakątkach Bułgarii). No i ten klimat! W prawdzie miasto położone jest w głębi kontynentu i otoczone górami, ale wiosna zaczyna się już początkiem marca (w lutym również nie jest zimno, średnia temperatura to 5 stopni). W maju temperatury sięgają nawet 28 stopni!”

Reszta wpisu już na blogu, zachęcam:

Na skraju orientu i postkomunizmu….

Reklamy

…bo przeplata, trochę zimy, trochę lata”. To stare polskie przysłowie idealnie nadaje się do scharakteryzowania pogody, której doświadczam w Sofii od czasu przybycia tutaj w styczniu. Ta jest tutaj jak prawdziwa ruletka. Deszcz, śnieg, słońce, grad, przeważnie na zmianę… I o ile ktoś systematycznie nie sprawdza prognoz meteorologicznych, to każdego dnia otwierając okno może doznać zaskoczenia, i to niekoniecznie pozytywnego.

Przyjeżdżając pod koniec stycznia z trochę zaśnieżonych Katowic przywitało nas prawie 20 stopni i ludzie chodzący w samych koszulkach. Można było pomyśleć, że to raj. Niestety, jak wiadomo jedna jaskółka wiosny nie czyni, a pogoda zmienia się tu z podobną częstotliwością jak nastrój kobiet, i to nie żart! 😀 Przyjeżdżając więc na Erasmusa do Sofii (wydaje mi się, że dotyczy to obu semestrów) trzeba zaopatrzyć się w ubrania na dosłownie każde warunki atmosferyczne. Sofia to nie wybrzeże, to nie Złote Piaski, plaże i palemki, to miasto w otoczeniu gór, gdzie czasem jest naprawdę chłodno.

sofia_vitosha2

I choć to góry odpowiedzialne są za kaprysy tutejszej pogody, to bez nich Sofia zdecydowanie straciłaby swój urok… A jak jej kaprysy są wyjątkowe i zmuszają nas do pozostania w pokoju na wieczór, to nie ma wtedy niczego lepszego od nadrabiania zaległości w filmach, serialach czy obejrzenia dobrego meczu (chwała Lidze Mistrzów!) przy Zagorce, albo innym tutejszym piwku 🙂

Dziś króciutko, ale konkretne. A wracając jeszcze do pogody, to podobno w weekend ma być świetna, okolice 20 stopni, ale w… Bukareszcie. Bo to właśnie w Rumunii spędzimy najbliższy weekend.

Do usłyszenia 🙂

 

 

Po nieco ponad 2 miesiącach spędzonych w Sofii na Erasmusie jestem w stanie powiedzieć co nieco o ogólnych kosztach jakie się tu ponosi, ile tak naprawdę wydaje się na życie. Na starcie chciałbym powiedzieć o grancie, czyli pieniądzach, które dostajemy od naszej uczelni na czas wyjazdu. Kwoty w poszczególnych szkołach są bardzo różne, niektórzy dostają pieniądze co miesiąc, a niektórzy, jak ja, prawie całość na raz. W każdym bądź razie jeśli ktoś bardzo by chciał to w Bułgarii spokojnie da się wyżyć z samego grantu. Tylko z drugiej strony warto sobie zadać pytanie czy warto jechać z takim nastawieniem i ograniczać się nie tyle na głupich imprezach co np. nie jeździć na wycieczki, które naprawdę wiele dają, bo czy drugi raz będzie możliwość pojechania do Serbii, Macedonii, Rumunii czy Grecji? Być może tak, ale na pewno nie w tak dobrym towarzystwie i atmosferze jak na Erasmusie.

18773

Ale wracając do głównego tematu tego wpisu. Na co wydaje się tu najwięcej kasy? Jak przyoszczędzić? Ile kosztują najważniejsze rzeczy (alkohol)?

Czytaj resztę wpisu »

Początek marca to w Bułgarii nie tylko czas radości związany z nadchodzącą wiosną i świętem Baby Marty, o którym pisałem niżej. To również obchody Dnia Niepodległości. 3 marca roku 1878 na mocy porozumienia pomiędzy Turcją, a Rosją powstała Wielka Bułgaria. Podobnie jak w Polsce 11 listopada, dnia tego na ulicach jest mnóstwo policji, żołnierzy, a na oknach powiewają narodowe flagi. Świętowanie niepodległości miało miejsce oczywiście przede wszystkim w centrum Sofii. Samej defilady jednak niestety nie widzieliśmy z powodu zbyt dużej ilości ludzi…

482808_4684460706362_1522110357_n

Nas do centrum przyciągnęło jednak co innego. Tutejszy ESN postanowił bowiem zrobić grę miejską o nazwie „Get Lost in Sofia” właśnie 3 marca.

Czytaj resztę wpisu »

Ten jest zdecydowanie najbardziej popularny. Nieodłączny element każdej z tutejszych  imprez, która ma miejsce w akademikach. Każdy go ze sobą zabiera… a nawet jeśli ktoś o nim zapomniał, to nic straconego, bo zawsze starczy go dla każdego! Wystarczy znaleźć tylko plastikowy kubeczek i odrobinę jakiejś zapity 😉 Mowa oczywiście o najtańszej tutejszej wódce z wyjątkowo wymowną nazwą – Flirt.

flirt_vodka_webarrangement_hero
Szczerze mówiąc jeszcze nie widziałem, żeby wódka reklamowała się w sposób kojarzący się z seksem, zdecydowanie bardziej pasują mi do tego wina… No cóż, Flirt obrał właśnie taki kierunek. Chociaż na dobrą sprawę ich reklamy, które dały mi to do zrozumienia zobaczyłem dopiero teraz, pisząc ten wpis.  Zdecydowałem się wybrać dwie, ale jakby ktoś był zainteresowany to w Internecie znajdzie ich całą masę.

Czytaj resztę wpisu »

Mogłoby się wydawać, że życie w akademiku nie należy do najdogodniejszych i pomimo, że niektóre z bloków odstraszają od zewnątrz, to pokoje przeznaczone dla studentów są naprawdę w całkiem niezłym stanie. A jeżeli tak nie jest to studenci sami dbają o to, żeby żyło im się lepiej, przynajmniej ci z zagranicy. W bloku, w którym mieszkam Erasmusi mają swoje stałe pokoje. Czteroosobowe, chociaż nam przyjdzie żyć w trójkę, bo czwarta osoba zmieniła zdanie i postanowiła mieszkać gdzie indziej, lepiej dla nas. Wracając jednak do tematu, w akademiku naprawdę warto mieszkać. To tu zaczynają się wszystkie imprezy (oczywiście w jednym z pokoi Erasmusów), a jak wychodzimy później do klubu to daleko jeździć nie musimy, mamy wszystko pod nosem.

Oczywiście są minusy. Mała łazienka, brak kuchni czy balkonu. Pierwsza z tych rzeczy to dla faceta żaden problem. Brak kuchni można bardzo łatwo rozwiązać, kupić małą kuchenkę jednopalnikową. Jeżeli złożyć się we trzech to naprawdę wychodzą grosze. Nasi sąsiedzi z góry poszli nawet krok dalej i kupili sobie do pokoju lodówkę. Co jest w tym wszystkim najlepsze, w większości wszystko tu zostaje, także Erasmusi mają niekiedy naprawdę nieźle wyposażone pokoje. Tym sposobem my mieliśmy już mopa z wiadrem czy zapasowy prysznic.

Czytaj resztę wpisu »

Studentski grad (miasteczko studenckie) znajdujące się w Sofii zdecydowanie zasługuje na osobną notkę. Miasteczko zadziwia, jest pełne życia i pełne kontrastów. W jednej chwili widzimy przejeżdżającego Mercedesa klasy S, a chwilę później dorożkę konną, ale nie taką typowo turystyczną przeznaczoną do wożenia zakochanych par…

Z drugiej strony mamy tu całą masę bloków mieszkalnych pamiętających jeszcze czasy komunizmu, i na szczęście mój nie wygląda tak jakby miał się zaraz zawalić. A żeby było weselej to bodaj rok, czy dwa lata temu w kwietniu było tu trzęsienie ziemi. Niewielkie, bo niewielkie, ale wolałbym wtedy być w jednym z nowszych bloków. Żebym jednak nie był gołosłowny, to postanowiłem pożyczyć zdjęcie od jednego z nowych Erasmusowych kolegów. Historia tych starszych bloków jest ciekawa. Kiedyś miało to być miasteczko przeznaczone dla robotników. Niestety sam pomysł gdzieś przepadł, a bloki już stały, więc postanowiono zagospodarować ten obszar właśnie dla studentów i zrobić z tych bloków akademiki.

812759_10151283841787285_1124180582_o

Podpis „Miasto kontrastów” jest tu wyjątkowo trafny. Zwłaszcza, że obrazki takie widzimy na każdym kroku. Wydaję mi się, że kliknięcie na zdjęcie spowoduje jego znaczne powiększenie, to tak dla co bardziej dociekliwych.

Czytaj resztę wpisu »

Napisz

Masz jakieś pytania?
Coś cię nurtuje?
Chcesz dodać na bloga coś swojego, albo przeczytać o czymś konkretnym?

Śmiało, pisz:
mat.wcislo@gmail.com

Odwiedziny

  • 20,631 wyświetleń

Wprowadź swój adres mailowy, aby być na bieżąco, i otrzymywać na swoją skrzynkę pocztową powiadomienia o nowych wpisach (TO NIE SPAM).

Polecane Blogi

Not Another Showman

The world doesn't need another showman.

Mój Erasmus we Francji

Jakosc podrózy mierzy sie w liczbie poznanych przyjaciól, a nie przejechanych kilometrach – Tim Cahill

Kretsche's Blog

Just another WordPress.com site

Blog ESN UEK

Chcesz wyjechać na wymianę zagraniczą, ale nie wiesz gdzie? Dzięki Blog ESN UEK decyzja będzie znacznie łatwiejsza!

duże Be

Just another WordPress.com site