You are currently browsing the tag archive for the ‘Bukareszt’ tag.

Jakie są Twoje trzy pierwsze skojarzenia kiedy myślisz o Rumunii?

??????????

Bieda? Cyganie? Chmary bezdomnych psów? Zamek Drakuli? Parlament w Bukareszcie? Im bliżej ostatnich tym lepiej, ale i tak są to skojarzenia krzywdzące. Ludzie starają się omijać ten kraj i nie jest to nic nowego (czytałem nawet o przypadkach, że ludzie wolą nadłożyć drogi i jechać do Bułgarii przez Serbię niż Rumunię). Szczególnie jeżeli chodzi o obszary poza Bukaresztem, gdzie faktycznie można spotkać się ze sporą biedą, czymś co można nazwać Rumunią B. Tą Rumunią A jest sam Bukareszt, w którym w zeszły weekend miałem okazję być, i o którym chciałbym opowiedzieć wam parę słów.

Na sam początek chciałbym powiedzieć, że Bukareszt absolutnie mnie zachwycił. Miałem okazję być w wielu europejskich stolicach, ale sam Bukareszt sklasyfikował bym zdecydowanie w samej czołówce. Pozwólcie jednak, że zacznę od samego początku…

Z Sofii do Bukaresztu można dostać się autobusem lub pociągiem. My wybraliśmy autobus, bezpośrednio, w nocy i w całkiem niezłych warunkach. Bilet w dwie strony do Bukaresztu z Sofii to koszt rzędu 40 euro. Warto też dodać, że autobusy kursują tam codziennie, także możemy się tam wybrać kiedy tylko chcemy. Warto jednak oczywiście zrobić to, gdy pogoda jest już trochę lepsza 🙂

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

…bo przeplata, trochę zimy, trochę lata”. To stare polskie przysłowie idealnie nadaje się do scharakteryzowania pogody, której doświadczam w Sofii od czasu przybycia tutaj w styczniu. Ta jest tutaj jak prawdziwa ruletka. Deszcz, śnieg, słońce, grad, przeważnie na zmianę… I o ile ktoś systematycznie nie sprawdza prognoz meteorologicznych, to każdego dnia otwierając okno może doznać zaskoczenia, i to niekoniecznie pozytywnego.

Przyjeżdżając pod koniec stycznia z trochę zaśnieżonych Katowic przywitało nas prawie 20 stopni i ludzie chodzący w samych koszulkach. Można było pomyśleć, że to raj. Niestety, jak wiadomo jedna jaskółka wiosny nie czyni, a pogoda zmienia się tu z podobną częstotliwością jak nastrój kobiet, i to nie żart! 😀 Przyjeżdżając więc na Erasmusa do Sofii (wydaje mi się, że dotyczy to obu semestrów) trzeba zaopatrzyć się w ubrania na dosłownie każde warunki atmosferyczne. Sofia to nie wybrzeże, to nie Złote Piaski, plaże i palemki, to miasto w otoczeniu gór, gdzie czasem jest naprawdę chłodno.

sofia_vitosha2

I choć to góry odpowiedzialne są za kaprysy tutejszej pogody, to bez nich Sofia zdecydowanie straciłaby swój urok… A jak jej kaprysy są wyjątkowe i zmuszają nas do pozostania w pokoju na wieczór, to nie ma wtedy niczego lepszego od nadrabiania zaległości w filmach, serialach czy obejrzenia dobrego meczu (chwała Lidze Mistrzów!) przy Zagorce, albo innym tutejszym piwku 🙂

Dziś króciutko, ale konkretne. A wracając jeszcze do pogody, to podobno w weekend ma być świetna, okolice 20 stopni, ale w… Bukareszcie. Bo to właśnie w Rumunii spędzimy najbliższy weekend.

Do usłyszenia 🙂

 

 

Napisz

Masz jakieś pytania?
Coś cię nurtuje?
Chcesz dodać na bloga coś swojego, albo przeczytać o czymś konkretnym?

Śmiało, pisz:
mat.wcislo@gmail.com

Najbardziej popularne

Odwiedziny

  • 21,160 wyświetleń

Wprowadź swój adres mailowy, aby być na bieżąco, i otrzymywać na swoją skrzynkę pocztową powiadomienia o nowych wpisach (TO NIE SPAM).

Polecane Blogi

Not Another Showman

The world doesn't need another showman.

Mój Erasmus we Francji

Jakosc podrózy mierzy sie w liczbie poznanych przyjaciól, a nie przejechanych kilometrach – Tim Cahill

Kretsche's Blog

Just another WordPress.com site

Blog ESN UEK

Chcesz wyjechać na wymianę zagraniczą, ale nie wiesz gdzie? Dzięki Blog ESN UEK decyzja będzie znacznie łatwiejsza!

duże Be

Just another WordPress.com site