Ostatnio naszła mnie myśl o napisaniu paru słów o języku bułgarskim. Jak to jest tutaj jeżeli kompletnie się go nie zna (jak w moim przypadku), czy są jakieś kursy językowe itd. Sam język jest stosunkowo trudny, zwłaszcza jeśli ktoś nigdy wcześniej nie miał styczności z rosyjskim (również jak ja), w którym spokojnie można się tu dogadać. Na wielu tutejszych produktach są zresztą opisy tylko w języku bułgarskim i właśnie rosyjskim. Jeżeli chodzi o podobieństwo z polskim to jest niewielkie, jedynie jeżeli chodzi o poszczególne słowa (jak Nazdravie!), ale to można napisać prawie o każdym z języków.

O ile nie studiuje się filologii bułgarskiej to stosunkowo ciężko jest nauczyć się w Polsce tego języka. No chyba, że poprzez kurs w jednej ze szkół językowych. Przed swoim przyjazdem tutaj szukałem różnego rodzaju podręczników do nauki bułgarskiego napisanych specjalnie dla Polaków. Skutek tych poszukiwań był niemalże zerowy, zwłaszcza jeśli mówić o pozycjach w miarę współczesnych. Jedną taką książkę jednak znalazłem, „Zwięzły kurs języka bułgarskiego (Говорите ли български?)” Sabiny Radewy. Książka niestety dość stara, bo wydana w roku 1970, ale dla chcącego nic trudnego i spokojnie można się z niej sporo nauczyć. Jeżeli ktoś z was jest nią zainteresowany, to spokojnie mogę ją przesłać drogą mailową w postaci pdf-u, wystarczy odezwać się w komentarzu pod tym wpisem 😉 Ja jestem jednak zbyt leniwy, żeby w ogóle do niej na dłużej zajrzeć 😀

79f8105d3b976887347f823ab511dd27

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

Początek marca to w Bułgarii nie tylko czas radości związany z nadchodzącą wiosną i świętem Baby Marty, o którym pisałem niżej. To również obchody Dnia Niepodległości. 3 marca roku 1878 na mocy porozumienia pomiędzy Turcją, a Rosją powstała Wielka Bułgaria. Podobnie jak w Polsce 11 listopada, dnia tego na ulicach jest mnóstwo policji, żołnierzy, a na oknach powiewają narodowe flagi. Świętowanie niepodległości miało miejsce oczywiście przede wszystkim w centrum Sofii. Samej defilady jednak niestety nie widzieliśmy z powodu zbyt dużej ilości ludzi…

482808_4684460706362_1522110357_n

Nas do centrum przyciągnęło jednak co innego. Tutejszy ESN postanowił bowiem zrobić grę miejską o nazwie „Get Lost in Sofia” właśnie 3 marca.

Czytaj resztę wpisu »

Dziś w Bułgarii mamy wyjątkowy dzień. 1 Marca obchodzi się tu święto Baby Marty. Stąd też wyjątkowo tytuł mojego wpisu jest dziś w języku bułgarskim, dosłownie oznacza on „Szczęśliwej Baby Marty”.

Kim jest jednak owa Baba Marta? Otóż jest to mityczna postać, która jak wierzą miejscowi ludzie, kończy okres zimy i daje początek długo wyczekiwanej wiośnie. Przedstawiana jest ona jako starsza kobieta, która często ulega znacznym zmianom nastroju (to akurat nic dziwnego, wszak to kobieta!). Gdy jest zadowolona, to w Bułgarii jest ciepło, a gdy zdenerwowana, to jak nie trudno się domyślić wraca zima.

Martenitsa_magnolia

Z dniem tym wiąże się również bardzo piękna, praktykowana tutaj przez setki lat tradycja. Znajomi, przyjaciele, zakochani czy po prostu członkowie rodziny, kupują sobie nawzajem czerwono-białe wstążeczki. Są one symbolem zdrowia oraz szczęścia i zapowiadają rychłe nadejście wiosny.

Czytaj resztę wpisu »

Ten jest zdecydowanie najbardziej popularny. Nieodłączny element każdej z tutejszych  imprez, która ma miejsce w akademikach. Każdy go ze sobą zabiera… a nawet jeśli ktoś o nim zapomniał, to nic straconego, bo zawsze starczy go dla każdego! Wystarczy znaleźć tylko plastikowy kubeczek i odrobinę jakiejś zapity 😉 Mowa oczywiście o najtańszej tutejszej wódce z wyjątkowo wymowną nazwą – Flirt.

flirt_vodka_webarrangement_hero
Szczerze mówiąc jeszcze nie widziałem, żeby wódka reklamowała się w sposób kojarzący się z seksem, zdecydowanie bardziej pasują mi do tego wina… No cóż, Flirt obrał właśnie taki kierunek. Chociaż na dobrą sprawę ich reklamy, które dały mi to do zrozumienia zobaczyłem dopiero teraz, pisząc ten wpis.  Zdecydowałem się wybrać dwie, ale jakby ktoś był zainteresowany to w Internecie znajdzie ich całą masę.

Czytaj resztę wpisu »

Tytuł tego wpisu całkowicie nie pasuje do idei Erasmusa, ale cóż, na świecie żyją idioci i jeden z nich w pewien sposób zachęcił mnie do napisania tego postu. Agresja. Wydaję się, że może jej tu być dużo, w końcu miasteczko studenckie, same kluby i bary, wszystko 24/7 więc noc w noc coś się tu powinno dziać… Ale nic z tych rzeczy. Przez miesiąc pobytu tutaj widziałem tylko jedną konkretną bójkę, ale do akcji szybko wkroczyła policja.

Wracając jednak do meritum, chciałbym odradzić każdemu zainteresowanemu przyjazdem tutaj rozmowy o historii z miejscowymi ludźmi. Szczególnie z facetami. Sam o tym nie wiedziałem i spotkała mnie przez to nieprzyjemna historia 😉 Otóż, wychodząc już konkretnie podchmielony z tutejszego klubu przy wyjściu stał jakiś dresik. Typowy kark, łysy i z 30-40 kilo cięższy niż ja. Nie pamiętam jak i o co do mnie zagadał, ale kiedy zorientował się, że jestem obcokrajowcem zaczął kręcić nawijkę o historii. Same bzdury typu, że zna historię Polski lepiej niż ja (dobra beka swoją drogą, nie wiedział nawet kto był pierwszym królem Polski 😀 ) i co ważne o historii Bułgarii…
Czytaj resztę wpisu »

Ostatni swój wpis zakończyłem zdjęciem gór, a ten będzie im poświęcony w całości :). Zważywszy na całkiem niezłą pogodę postanowiliśmy udać się całą grupą na Vitoshę, bodaj najwyższą górę z otaczającego Sofię masywu. Śniegu w przeciwieństwie do miasta po kolana, a pogoda idealna do jeżdżenia na nartach, ale nie w tym celu się tam udaliśmy, chociaż pod koniec i tak trochę pozjeżdżaliśmy. Zaczęło się przyjemnie, 20 minut w wyciągu, który znacznie skrócił nam drogę. W końcu nie mamy całego dnia na chodzenie po górach! Erasmusi muszą przecież znaleźć czas, żeby wieczorem napić się piwa 😀

DSC_0018

Czytaj resztę wpisu »

Mogłoby się wydawać, że życie w akademiku nie należy do najdogodniejszych i pomimo, że niektóre z bloków odstraszają od zewnątrz, to pokoje przeznaczone dla studentów są naprawdę w całkiem niezłym stanie. A jeżeli tak nie jest to studenci sami dbają o to, żeby żyło im się lepiej, przynajmniej ci z zagranicy. W bloku, w którym mieszkam Erasmusi mają swoje stałe pokoje. Czteroosobowe, chociaż nam przyjdzie żyć w trójkę, bo czwarta osoba zmieniła zdanie i postanowiła mieszkać gdzie indziej, lepiej dla nas. Wracając jednak do tematu, w akademiku naprawdę warto mieszkać. To tu zaczynają się wszystkie imprezy (oczywiście w jednym z pokoi Erasmusów), a jak wychodzimy później do klubu to daleko jeździć nie musimy, mamy wszystko pod nosem.

Oczywiście są minusy. Mała łazienka, brak kuchni czy balkonu. Pierwsza z tych rzeczy to dla faceta żaden problem. Brak kuchni można bardzo łatwo rozwiązać, kupić małą kuchenkę jednopalnikową. Jeżeli złożyć się we trzech to naprawdę wychodzą grosze. Nasi sąsiedzi z góry poszli nawet krok dalej i kupili sobie do pokoju lodówkę. Co jest w tym wszystkim najlepsze, w większości wszystko tu zostaje, także Erasmusi mają niekiedy naprawdę nieźle wyposażone pokoje. Tym sposobem my mieliśmy już mopa z wiadrem czy zapasowy prysznic.

Czytaj resztę wpisu »

W życiu każdego Erasmusa przychodzi moment, kiedy po raz pierwszy musi stawić się na naszej zagranicznej uczelni. Właściwie to nic nie musimy, ale no wiecie, nie wypada przesiadywać całego dnia w pokoju czy na mieście i nie robić nic poza imprezowaniem. Trzeba przynajmniej poznać naszych wykładowców, zamienić z nimi parę słów… Postanowiłem sobie, że w tym tygodniu właśnie tym się zajmę, i pierwsze zajęcia uważam za jak najbardziej udane.

Najpierw może kilka słów o uczelni, na której przyszło mi tu studiować. University of National and World Economy – UNWE. Kiedy decydowałem się nią jakiś rok temu nie wiedziałem o niej kompletnie nic. Strona praktycznie w całości po bułgarsku, bardzo mało informacji dla studentów zagranicznych. No cóż, pomyślałem wtedy, że w takim razie trzeba iść na żywioł. Potem przyszło pierwsze zaskoczenie, gdy dostałem informator z owej szkoły, a w nim informację, że jest to 6. szkoła ekonomiczna w całej Europie. Może robić wrażenie. W rzeczywistości szkoła wydaję się całkiem porządna, i cieszy fakt, że mają indeksy! Będzie fajna pamiątka, zwłaszcza, że na moim polskim uniwersytecie są tylko elektroniczne.

UNSS

Czytaj resztę wpisu »

Studentski grad (miasteczko studenckie) znajdujące się w Sofii zdecydowanie zasługuje na osobną notkę. Miasteczko zadziwia, jest pełne życia i pełne kontrastów. W jednej chwili widzimy przejeżdżającego Mercedesa klasy S, a chwilę później dorożkę konną, ale nie taką typowo turystyczną przeznaczoną do wożenia zakochanych par…

Z drugiej strony mamy tu całą masę bloków mieszkalnych pamiętających jeszcze czasy komunizmu, i na szczęście mój nie wygląda tak jakby miał się zaraz zawalić. A żeby było weselej to bodaj rok, czy dwa lata temu w kwietniu było tu trzęsienie ziemi. Niewielkie, bo niewielkie, ale wolałbym wtedy być w jednym z nowszych bloków. Żebym jednak nie był gołosłowny, to postanowiłem pożyczyć zdjęcie od jednego z nowych Erasmusowych kolegów. Historia tych starszych bloków jest ciekawa. Kiedyś miało to być miasteczko przeznaczone dla robotników. Niestety sam pomysł gdzieś przepadł, a bloki już stały, więc postanowiono zagospodarować ten obszar właśnie dla studentów i zrobić z tych bloków akademiki.

812759_10151283841787285_1124180582_o

Podpis „Miasto kontrastów” jest tu wyjątkowo trafny. Zwłaszcza, że obrazki takie widzimy na każdym kroku. Wydaję mi się, że kliknięcie na zdjęcie spowoduje jego znaczne powiększenie, to tak dla co bardziej dociekliwych.

Czytaj resztę wpisu »

Przemierzając zaułki lokalnego marketu naszym oczom ukazał się widok wyjątkowy. Udało nam się znaleźć prawdziwy relikt z czasów PRL-u w Polsce, Żytnią Wódkę!

CAM00027

No cóż, żytnia może i w smaku nie jest najlepsza, ale nie zapominajmy, że wódka nie ma smakować! A jak nam smakuje to… to możemy mieć już mały problem z alkoholem 🙂

Żytnia to nie wszystko. Polski Sobieski również jest bardzo łatwo dostępny. Cena? Przystępna. Za 0,7 Żytniej około 13-14 złotych,  jeszcze nie mieliśmy okazji jej tutaj spróbować, ale na pewno w najbliższym czasie to zrobimy… A co do wspomnianego już Sobieskiego to wydaje nam się, że tutaj smakuje o wiele lepiej niż w Polsce, to tak odnosząc się jeszcze do ostatniej imprezy.

Polski alkohol to nie wszystko.  Można tu znaleźć naprawdę wiele polskich produktów, to stosunkowo ważne dla osób, które będąc za granicą lubią wspierać polski produkt.

Na dziś to chyba tyle. Teraz wracamy do Zagoreczki… 😉

Napisz

Masz jakieś pytania?
Coś cię nurtuje?
Chcesz dodać na bloga coś swojego, albo przeczytać o czymś konkretnym?

Śmiało, pisz:
mat.wcislo@gmail.com

Najbardziej popularne

Odwiedziny

  • 21,160 wyświetleń

Wprowadź swój adres mailowy, aby być na bieżąco, i otrzymywać na swoją skrzynkę pocztową powiadomienia o nowych wpisach (TO NIE SPAM).

Polecane Blogi

Not Another Showman

The world doesn't need another showman.

Mój Erasmus we Francji

Jakosc podrózy mierzy sie w liczbie poznanych przyjaciól, a nie przejechanych kilometrach – Tim Cahill

Kretsche's Blog

Just another WordPress.com site

Blog ESN UEK

Chcesz wyjechać na wymianę zagraniczą, ale nie wiesz gdzie? Dzięki Blog ESN UEK decyzja będzie znacznie łatwiejsza!

duże Be

Just another WordPress.com site